środa, 11 maja 2016

Czy Twoja definicja samego siebie brzmi tak, jakbyś tego chciał?

Bardzo często na początku szkoleń lub warsztatów prosi się uczestników o to, by powiedzieli coś o sobie. W przypadku małej grupy mówi się na forum, a kiedy uczestników jest więcej – dzieli się ich na mniejsze grupy i prosi, by porozmawiali ze sobą. Ćwiczenie to jest zalecane, by przełamać nieśmiałość i z braku lepszego słowa – zintegrować grupę. Dzięki wypowiedzeniu paru słów na początek, uczestnicy nie powinni mieć problemu z wypowiadaniem się w późniejszej części spotkania.
Biorę udział w różnego rodzaju szkoleniach i ćwiczenie to wraca jak bumerang, więc niewiele się namyślając wykonuję je już automatycznie. Kim jestem? Studiuję ekonomię, koordynuje projekt w Kole Naukowym, jestem wolontariuszką. Czasem wspomnę o nauce języka włoskiego, bo to coś, co wyróżnia – a warto tak się przedstawić, by zostać zapamiętanym. To, czego ostatnio zabrakło mi w mojej prezencji, to określenia: Blogerka.

(Nie)Blogerka – kto to taki?

Całkiem niezłą próbę definicji tego pojęcia możecie znaleźć na tej stronie:
„Bloger to osoba, która swoimi działaniami, niezależnie od wybranych form i narzędzi, dąży do zbudowania grona odbiorców wokół swojej osoby lub marki (nazwy bloga). Wszelkie działania są zaplanowane, a treści tworzone są w regularnych odstępach czasowych.”

Myślę, że autor(ka) artykułu zgodził(a)by się ze mną, że powyższą definicję spokojnie można byłoby jeszcze nieco rozszerzyć, wydłużyć i zmiksować. Ci z Was, którzy sami piszą, dobrze wiedzą jakby się zdefiniowali. Wiecie jacy jesteście, a co ważniejsze wiecie jacy chcielibyście być. Nieraz nawet wiecie co powinniście zrobić, by stać się wzorem do którego dążycie. Niemniej i tak często tego nie robicie. Nie ma znaczenia czy nie robicie, bo nie macie czasu, posiadacie w życiu inne priorytety czy też wstrzymujecie się przed działaniem w obawie przed… czymkolwiek (opinią innych, odpowiedzialnością, a być może i sukcesem). Czasem zwyczajnie nie chcecie „aż tak bardzo” być takim a nie innym Blogerem. To oczywiste, bo nie każdy traktuje bycie Blogerem jako sposób na życie. To osiągają nieliczni (w porównaniu do ilości zarejestrowanych blogów) w dwojaki sposób. Albo poprzez to, że prowadzą bloga na niszowy temat, w którym są ekspertem, albo poprzez ciężką pracę i niezliczone godziny spędzone przed laptopem.

Być może jest wśród Was garstka osób, która nie wie kim jest, jaka jest ani (jak dotąd) nie zastanawiała się nad tym jaka może być. Często zaczynacie coś robić i póki wszystko dobrze działa, nie analizujecie dlaczego tak się stało? Co zrobiłem dobrze lub źle? Co wpłynęło na sukces? Jesteście na tzw. fali i z tego korzystacie – czas na wnioski przychodzi później. Zazwyczaj po jakimś solidnym upadku, który prędzej lub później musi nadejść – jako efekt działania na oślep. No chyba, że ma się fart bycia wyjątkiem od reguły.

Kim jesteś vs. Kim chciałbyś się stać?

Gdybym w podtytule napisała, że powinieneś zastanowić się nad swoimi mocnymi stronami, to mogłabym się śmiało założyć, że ominąłbyś ten akapit wzrokiem. Zwrot „mocne strony” atakuje nas zewsząd (zresztą co przy napływie dzisiejszych informacji nas nie „atakuje?). Sama odczuwam przesyt, kiedy przy okazji różnych szkoleń lub spotkań kołowych dokonujemy n-tej analizy słabych i mocnych stron przedsiębiorstw lub projektów. Analizowanie siebie w podobny sposób budzi raczej moje zniechęcenie niż ekscytacje…

A jednak chciałabym, żebyś pomyślał o swoich mocnych stronach. To, co w sobie lubisz i to, co byłoby warto dodatkowo podkreślić. Gorąco zachęcam abyś poświęcił na to ćwiczenie chwilę czasu. Bo Twoje spostrzeżenia dadzą Ci odpowiedź na to, jaki masz być w sieci. Tworzysz swój wizerunek (lub markę) anonimowo lub na wpółanonimowo albo całkowicie jawnie. Zazwyczaj jednak w kontakcie pośrednim (no chyba, że oprócz bloga prowadzisz również szkolenia online) i masz mnóstwo czasu, kiedy dana informacja z mózgu trafia do palców, które stukają odpowiedź na zjadliwy komentarz. Przypuszczam, że spokojnie w międzyczasie możesz trzykrotnie zapytać siebie: czy chcę, by tak właśnie mnie widziano?

Tak samo wygląda sytuacja, kiedy piszesz SMSy albo wiadomości na FB. Często to robisz nieświadomie albo niespecjalnie – przecież nie chcesz nikogo skrzywdzić, kiedy odpisujesz koleżance że wszystko gra, dodajesz uśmiechniętą emotkę a w Twojej duszy rozgrywa się prawdziwe piekło. Stwarzasz pozory – pewnie, że tak to możesz ująć. Wszystko zależy od tego, co Tobą kieruje.

Wykreuj siebie poprzez wyeksponowanie dobrych cech. Zrób to świadomie.

Pewnie dość często myślisz o sobie jak o aktorze. Grasz – w Internecie i w rzeczywistości. Pokazujesz się ludziom z tej strony, z jakiej chcesz – aniołek przed rodzicami i klnąca na lewo i prawo dziewczyna wśród rówieśników. Spokojny i nieśmiały chłopak w szkole, który popołudniami gra w zespole rockowym (albo metalowym). Jesteś tym, kim widzą Cię inni. Albo też tym, kogo im pokazujesz. Dlatego może warto zastanowić się co dobrego jest we mnie i nad czym warto pracować, co podkreślić? Po to, by zrobić to świadomie. Cały czas pracujesz nad swoim wizerunkiem i nie chcę Cię namawiać, byś w związku z tym nosił maskę 24h/dobę. Bo chcę, byś był sobą – najlepszą wersją samego siebie.

Kiedyś w zeszłym roku albo zaraz na początku tego, usłyszałam zdanie:
To nie to kim jesteś Cię powstrzymuje. Powstrzymuje Cię to, kim myślisz że nie jesteś.
/Denis Wartley/
 
Prawdziwość tych słów nie przestaje mnie zaskakiwać. Nieraz sobie myślę, że nie dam rady – nie zrobię tego lub tamtego. A potem patrzę na te słowa i pytam siebie „dlaczego myślę, że nie dam rady?”. Bardzo często brakuje mi argumentów. Może dlatego, że lubię wyzwania, że wychodzę ze strefy komfortu tak często jak się da – za każdym razem niesamowicie stresując się przed i równie niesamowicie ciesząc się po.

Tworzymy sobie ograniczenia, którymi się obtaczamy, bo tak jest zwyczajnie łatwiej – wtedy automatycznie trzeba mniej zrobić. Gdyby ktoś pół roku temu zapytał mnie, co się wydarzy przez kolejne 6 miesięcy to pewnie przewidziałabym, że zaliczę zimową sesję – i już.

Ale gdyby do pytania dodano, czy myślę, że będę się uczyć kolejnego języka obcego, to raczej byłabym pełna wątpliwości. Bo przecież kiedyś w gimnazjum powiedziano mi, że jedni mają talent do języków, a inni niestety ale nie…

Gdyby dodano, że za pół roku przeprowadzę parę szkoleń z szybkiego czytania, to wprawdzie uznałabym to za ciekawe wyzwanie, ale… w to że sama to sobie zorganizuje i ludzie będą chcieli brać w tym udział, w życiu bym nie uwierzyła. Bo przecież nie jestem znanym szkoleniowym, moja wiedza ma zapewne kilka niezłych luk w temacie, więc jak to tak?

A gdyby tak powiedziano, że zorganizuje escape room na uczelni? Ten pomysł z pewnością bym wyśmiała! Tymczasem jeden mam już za sobą, a przede mną kolejne dwa dni wydarzenia. A to wszystko dlatego, że nie pytano mnie o to „czy to da się zrobić?” tylko „jak to zrobić?”. Krok po kroku znajdywały się rozwiązania, a ja za nimi podążałam. Bo ani razu nikt mi nie powiedział: nie jesteś szkoleniowcem, nie masz talentu do języku, nigdy nie byłaś w escape roomie. To były ograniczenia istniejące tylko i wyłącznie w mojej głowie, które gdyby posiedziały tam jeszcze trochę dłużej, to faktycznie by mnie powstrzymały. Bo byłam tak bardzo na „nie”, że zapomniałabym jak to jest być na „tak”.

To, co możesz i czego nie możesz

Jeżeli mówisz sobie, że tak właściwie to nie jesteś Blogerem, bo nie masz 10 tys. wyświetleń dziennie. Albo że nie będziesz szkoleniowcem, bo przy wystąpieniach publicznych łamie Ci się głos. Albo nie nauczysz się drugiego języka/ fizyki/ chemii, bo nie masz do tego predyspozycji… To pewnie masz rację, ale...
 
...nie pielęgnuj w sobie dłużej tych przekonań, bo jesteś jedyną osobą, która stoi na drodze Twojemu rozwojowi. Zapewne znasz wiele historii ludzi, którzy dokonują niesamowitych rzeczy tylko dlatego, że nikt im nie powiedział, że się nie da. Dlatego Ty również nie mów sobie, że się nie da, bo nie jesteś wystarczająco dobry/mądry/wysoki/chudy… Nikt nie jest, a jednak oglądasz ich i wzdychasz, bo też tak byś chciał – jak oni. To dlaczego nie możesz?

  • Nie będziesz udzielać korków z angielskiego, bo nie znasz go na poziomie C2. (a nie pomyślałeś, że będąc na poziomie B możesz uczyć kogoś z poziomu A?)
  • Nie będziesz uczyć dzieci czytać, bo nie masz odpowiednich kompetencji. (a nie pomyślałeś, że czasem intuicja, kreatywność i zapał są dobrym zamiennikiem od szczytnych szkolnych reguł?)
  • Nie będziesz uprawiać sportu, bo nie masz odpowiedniego ubioru/obuwia. (a nie pomyślałeś, że z początku wystarczy byle jaki dres?)
  • Nie zakochasz się, bo nie jesteś ładna/przystojny. (a nie pomyślałeś, że dla kogoś możesz być ładna/przystojny albo zwyczajnie ktoś polubi Cię za Twoją osobowość?)
  • Nie powiesz nic publicznie, bo nie jesteś doskonałym mówcą. (a nie pomyślałeś, że mówca doskonały to mit?)
  • Nie będziesz koordynatorem projektu, bo nigdy wcześniej nie pełniłeś podobnej funkcji? (a nie pomyślałeś, że to okazja by wreszcie się czegoś nauczyć i startować z tym, co masz – charakter, umiejętności interpersonalne albo organizatorskie?)

Gdybym uwierzyła, że nie mogę zrobić tego i tamtego bo nie mam doświadczenia/podejścia/wyglądu/wiedzy, to moje życie sprowadziłoby się do tego, że parę razy w tygodniu wyszłabym na wykłady a potem grzecznie wróciłabym do mieszkania. Tymczasem dochodzi godzina 1 w nocy, a ja kończę pisać szkic, który jutro opublikuję. Nie dałam rady wcześniej, bo organizuję kolejne wydarzenie na uczelni i wiele spraw należy dograć. Jestem zmęczona, niewyspana, ale… szczęśliwa. I obchodzi mnie jedynie to JAKA JESTEM. Bo tylko to mogłoby mnie powstrzymać przed czymkolwiek – nie to JAKA NIE JESTEM.

poniedziałek, 2 maja 2016

Nie ogarniam jak to zrobić, by na nowo ogarniać czas, siebie i życie

Istnieje pewien mit, który mówi, że im więcej zadań masz do wykonania w ciągu dnia, tym więcej zrobisz. Długi czas w niego wierzyłam, bo moje zadania nigdy nie przekraczały czasu, który znajduje się w dobie. W tym roku znalazłam się w sytuacji, kiedy częściowo wykreślona lista zadań w kalendarzu spogląda na mnie, absolutnie nie robiąc sobie nic z tego, że minęła już północ. Time is over! krzyczy mój zegarek, a ja grzecznie kładę się spać uparcie twierdząc, że jutro… jutro to ja wygram!  
Kiedy ma się nieskończoną ilość czasu

poniedziałek, 28 marca 2016

niedziela, 20 marca 2016

poniedziałek, 14 marca 2016

Mam alergię na...milczenie.


Nie potwierdzono tego naukowo, ale myślę, że niewiele się pomylę, pisząc że kobiety statystycznie myślą więcej. Wpisując w Google hasło „kobieta myśli więcej”, od razu pojawia mi się w wynikach nawiązanie do mężczyzn, flirtu a nawet seksu. Tymczasem moim zamiarem była weryfikacja tezy, że kobiety ogólnie myślą więcej. A może powinnam to uściślić, pisząc „rozmyślają”. Najłatwiejszy przykład to ten, kiedy chłopak się do niej uśmiecha, a ona zaczyna analizować sytuację od „chyba mu się podobam” po „patrzył na koleżankę obok”. Wystarczy, że nie odezwie się o umówionej godzinie, a kobieta jest gotowa dzwonić po wszystkich szpitalach albo oskarżać o zdradę. Przykłady można mnożyć – widzę to po sobie, że czasem sprawa jest naprawdę oczywista i sprowadza się do zasadniczego „chcesz czy nie?”. 

mam alergię na milczenie

niedziela, 6 marca 2016

Nie mam czasu, wiedzy ani pewności siebie, więc dlaczego nie narzekam?


Czasem jest tak, że czytasz pewne słowa i zastanawiasz się jak to możliwe, że ktoś miał tak dokładny wgląd w Twoje życie. Przecież czujesz/myślisz identycznie tak samo jak zostało to opisane. Bywa, że na taki opis swoich odczuć trafiam w przemyśleniach bohaterki książki. Niekiedy są to słowa znanych ludzi lub te umieszczane na stronie temysli.pl. Wtedy wiem, że z całą pewnością nie jestem sama i istnieje wiele ludzi myślących podobnie. Z kolei rzadko kiedy mam tak, że czytam coś, co z założenia ma być motywujące a tak naprawdę jest doskonałym odzwierciedleniem mojego życia.
nie mam czasu i nie narzekam

piątek, 26 lutego 2016

Sesja prawdę Ci powie - kto (nie)wart Twojego czasu

Nigdy do końca ich nie poznasz. Czasem Cię zaskoczą, ale równie często mogą Cię zawieść. Możesz zawczasu wyrobić sobie o nich opinię, ale i tak jest wysoce prawdopodobne, że okaże się ona błędna. Za wszelką cenę starasz się znaleźć pewne schematy, do których wszystkich dopasujesz, ale to zadanie jest z góry skazane na niepowodzenie. Błądzisz, szukasz, poznajesz i nie potrafisz się nadziwić, że każdy jeden jest inny. Nie ma dwóch podobnych, dzięki czemu są niesamowicie fascynujący. Ludzie. Czy ich poznawanie kiedyś mnie znudzi?
lubię poznawać nowych ludzi

sobota, 23 stycznia 2016

Co może spotkać Cię w tramwaju? Życzenia: miłego dnia oraz powodzenia słonko!

Dzień jest nieszczególny. W nocy temperatura poleciała poniżej 10 kreski, więc przy kolejnym podmuchu chłodnego wiatru jeszcze bardziej się wzdrygam. Niebo jest szare i słońce raczej dzisiaj się nie pokaże. Może później spadnie jeszcze trochę śniegu, ale to wszystko na co mogę liczyć w dzisiejszym dniu. Idąc na przystanek tramwajowy patrzę uważnie pod nogi i ostrożnie stawiam każdy krok, bo chodniki są oblodzone i stanowią potencjalne zagrożenie. Chyba tylko dzięki refleksowi nie wylądowałam jeszcze na czterech literach. Na domiar złego dzień zapowiada się niezmiernie nudno.
co może wydarzyć się w tramwaju

sobota, 16 stycznia 2016

Postanowienia noworoczne - źródło szczęścia czy frustracji?

Postanowienia noworoczne to chyba jeden z najbardziej nieudanych ludzkich wymysłów. Wszyscy chorują na gorączkę pt. muszę sobie coś postanowić. A po dwóch, trzech, czterech tygodniach porzucają swoje chęci zmiany całego życia, bo za bardzo te nowe nawyki ich uwierają. Bardzo często to, od czego się zaczyna metamorfoza życia to właśnie próba wyrobienia w sobie nawyku – nowego, zdrowego, lepszego. I równie często kończy się to na niczym. Wynika to z faktu, że często popełnia się błędy przy ustalaniu tego, co chce się zmienić. I zamiast tego nowe życie nie cieszy, a raczej frustruje i jest przyczyną tego, że z chęcią powracamy do starych przyzwyczajeń. 

piątek, 8 stycznia 2016

Co pomoże zorganizować 2016 rok?

Pierwszy tydzień Nowego Roku za Tobą. Jak się czujesz? Jesteś pełen energii i nadal masz w sobie chęć zmiany świata? Czujesz tą samą co przed Sylwestrem determinację, by osiągnąć cele? Nadal wierzysz, że potrafisz dotrzymać swoich postanowień, bo wiesz że mają Cię zaprowadzić w jedno konkretne miejsce? Jeżeli w ciągu tych paru dni, pojawiła się u Ciebie myśl, że „gdybym tylko jakoś to ogarnął i zaplanował, to na pewno by się udało”, to zapraszam do lektury.
kalendarz
 

czwartek, 31 grudnia 2015

Niech przyszły rok będzie gorszy!

Ostatnie zajęcia przed Świętami. Siedzę jak na przysłowiowych szpilkach, bo wykładowca trzyma nas już dobre 10 minut dłużej niż przewiduje to plan zajęć. Obok mnie stoi duża torba, bo zaraz z uczelni idę na dworzec autobusowy i jadę do domu. Spoglądam nerwowo na zegarek i zastanawiam się, czy przeprosić i powiedzieć, że muszę wyjść, bo spóźnię się na mój środek transportu? Czy może jednak liczyć po cichu, że wykładowca sam się zreflektuje? W tym momencie ostatnie zadanie zostaje rozwiązane, więc szybkim ruchem chowam wszystko do torebki, ale zanim zdążę się podnieść z krzesła, słyszę: „Jako że następnym razem zobaczymy się dopiero w po Świętach, chciałbym złożyć Państwu życzenia.” Poirytowana siadam z powrotem. Po typowej wariacji „wesołych świąt”, słyszę „dla odmiany chciałbym państwu życzyć, aby przyszły rok okazał się gorszy.” Nagle w sali robi się cicho i nawet mnie przestaje zależeć na pośpiechu. O czym ten facet mówi?! Jak gorszy? „Tak. Życzę państwu, aby rok 2016 był gorszy w stosunku do roku 2017”. A! W takim razie dziękuję za życzenia. I podzielę się nimi dalej!
aby przyszły rok okazał się gorszy
 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Dziękuję - czy to słowo odchodzi do lamusa?

Każdemu małemu dziecku wpaja się, że istnieją trzy magiczne słowa i tak długo uczy się ich swoje pociechy aż w końcu zaczynają je używać z zadowalającą częstotliwością. I to same z siebie, a nie popędzane pochrząkiwaniem lub utartym zwrotem „No Martusiu, co się mówi?”. W momencie kiedy dziecko zaczyna dziękować same od siebie za otrzymane prezenty, rodzic może odetchnąć z ulgą – dziecko zostało wychowane, nie trzeba będzie się za nie wstydzić. Niestety, jak pokazuje życie, bardzo łatwo zapomnieć to, co zostało wyuczone we wczesnych latach naszego życia. Nie mam tutaj na myśli deklinacji rzeczowników lub recytacji praw dynamiki. Ostatnio coraz rzadziej słychać proste „dziękuję”. 
 
trzy magiczne słowa

niedziela, 20 grudnia 2015

Prezenty dają szczęście! Pytanie komu najbardziej?


Nastał czas, kiedy w Internecie mnożą się treści na temat nadchodzących Świąt. Większość z nich uderza w tą samą nutę – poświęć czas na pogłębienie relacji z bliskimi, zwolnij, znajdź czas na pracę nad swoim wnętrzem, nie panikuj w kuchni itd. Dwa lata z rzędu również pisałam w tym nurcie, dlatego teraz będzie inaczej. Dzisiaj będzie o komercjalizacji, o prezentach i o tym, co większość ludzi głośno potępia „bo w święta wcale nie chodzi o prezenty”… Czyżby? 


wtorek, 15 grudnia 2015

Czy jesteś statystycznym Blogerem?


Nie ma znaczenia czy Twój kontakt z Blogerami ogranicza się jedynie do czytania ich niektórych wpisów. Nie ma znaczenia, czy kogokolwiek znasz osobiście. W końce nie ma znaczenia również czy sam jesteś Blogerem. Bo dzisiaj dowiesz się (lub zweryfikujesz posiadaną wiedzę) o Blogerach, ale uprzedzam, że w przewrotny sposób. O tym jak są postrzegani, bo właśnie Twoje wyobrażenie o nich kształtuje opinie, które można usłyszeć na ich (nasz) temat. Już taka ludzka natura, że uwielbiamy generalizować i wsadzać jak największą grupę ludzi do jednego worka. Dlatego przekonajmy się, czy również Twoim zdaniem Bloger to osoba…

co wiesz o Blogerach 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Sport może dać Ci szczęście. Nie wierzysz – spróbuj! Nie wiesz jak – przeczytaj!

Listopad to miesiąc, kiedy działo się wszystko co mogłoby się podziać. W tyle głowy ciągle słyszałam: więcej, więcej, więcej! Nie musiałam za długo myśleć co by to „więcej” miało znaczyć. Bo miałam w swoim życiu wiele puzzli, ale brakowało jednego szczególnego, który wszystko by ze sobą spinał. Zabrakło ruchu na początku miesiąca, dlatego już w drugiej połowie naprawiłam ten błąd i stało się coś magicznego, o czym za moment. 
nie poddawaj się

czwartek, 26 listopada 2015

Punktualność jest passé, bo oznacza, że masz za mało zajęć.

Nie wiem, czy jesteś tą osobą, która przychodzi na spotkanie 5 minut przed czasem, bo tak zostało jej to wkodowane w wieku szkolnym, że spóźniać się nie wypada. Może jesteś osobą, która ma problem z zegarkiem, polegający na tym, że chodzi on szybciej od Ciebie. Nie zdążasz, nie wyrabiasz i ciągle odczuwasz brak czasu jako coś dotkliwego. Twoi znajomi wiedzą, że dużo się dzieje w Twoim życiu i bycie punktualnym nie wpasowuje się w Twój charakter. A jednak, czy nie byłoby fajnie nie biegać od spotkania do spotkania tylko zwyczajnie przejść się spacerkiem? Jeżeli problem punktualności Cię nie dotyczy, to na pewno znasz kogoś, komu możesz co nieco zasugerować podczas następnego spotkania, które zacznie się z poślizgiem. 
 

niedziela, 22 listopada 2015

Jak poradzić sobie z poczuciem wewnętrznego rozstrojenia?

W rogu mojego pokoju siedzi pewien Pan. Wziął sobie taboret z kuchni, bo inaczej nie miałby miejsca – na krześle biurowym kręcę się ja. Pan jest potężny, siedzi lekko przygarbiony i zdaje się, że wypełnia sobą całą przestrzeń, a z pewnością cały kąt. Ubrany jest w trochę przyciasny szary podkoszulek i długie dżinsowe spodnie. Patrzy przed siebie, a właściwie to śledzi wzrokiem moje ruchy. Jest posępny i raczej znudzony swoim zadaniem. Mnie osobiście również nie podoba się, że zawłaszczył sobie trochę przestrzeni z mojego pokoju. Posiadanie dodatkowego gościa na tak niewielu metrach kwadratowych czyni z niego bardzo uciążliwego osobnika. Jest jeszcze jeden powód, dlaczego tak niechętnie podchodzę do jego obecności. Przedstawiam Tobie Wyrzut Sumienia. 

na co nie masz wpływu

środa, 18 listopada 2015

Savoir vivre dobrej prezentacji, czyli czego możesz się nauczyć z (nie)udanych szkoleń

Pierwszą myślą i to całkiem uzasadnioną jest, że takie nieudane szkolenie może pokazać jak takich wystąpień NIE należy przygotowywać. Byłoby to jednak zbytnie uproszczenie tematu. Poza tym, bez sensu uczestniczyć w wydarzeniach i poświęcać na nie swój czas z założeniem „teraz nauczę się jak nie popełniać podobnych błędów”. Poza tym, wybierając się gdzieś nie możesz wiedzieć jak będzie i z reguły nastawiasz się jednak na coś ciekawego i nowego. Jeżeli rzeczywistość rozminie się z Twoimi oczekiwaniami, zastanów się czy aby na pewno nie było ani jednej rzeczy, którą mogłeś wyciągnąć z tego doświadczenia?
 
 

wtorek, 10 listopada 2015

STOP. Czas na czas tylko dla mnie!


Kiedy ostatnio miałeś czas tylko dla siebie? Kiedy wygospodarowałeś chociaż dobę na to, by spędzić czas inaczej niż zazwyczaj? Może pojechałeś w jakieś miejsce za miastem albo wziąłeś dzień wolny w pracy dla higieny umysłu. Może poszedłeś na długi spacer albo spontanicznie umówiłeś się ze znajomymi. Jeżeli nie wiesz o czym piszę a słowo „czas wolny” kwalifikuje się dla Ciebie jako wyrażenie ze słownika wyrazów obcych, proponuję przeczytać poniższy wpis.
jak wyciągnąć z 11 listopada jak najwięcej dla siebie