środa, 4 września 2013

"Kod szczęścia"


Kiedy natrafiam na książki typu „pozytywne myślenie rozwiąże wszystkie Twoje problemy”, podchodzę do nich z dużą dozą sceptycyzmu, ale od czasu do czasu sięgam po podobną pozycję. Dlaczego? Aby wiedzieć, o czym się mówi, jaki wchodzi trend myślowy i móc się ustosunkować do zawartej w książce treści. A czasem czytam, bo nawiązują do tematyki bloga :-)


„Kod szczęścia” Richarda Wisemana początkowo mnie zniechęcił. Autor przekonuje, że istnieją techniki czy też ćwiczenia, które należy wykonywać, chcąc osiągnąć w życiu więcej szczęścia niż dotychczas. Cała książka to właściwie opis eksperymentu przeprowadzonego na grupie szczęśliwców i pechowców, ale nie jest to nudna praca poprzeplatana niezliczoną ilością wykresów. Ku mojemu zaskoczeniu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Mnie zajęło to w sumie 3 dni. I gdzieś tak po przeczytaniu 1/3 książki, zmieniłam swoje podejście do niej. Autor pokazuje, że szczęście nie jest przypisane tylko do jednego rodzaju ludzi. Przeprowadzone przez Richarda badania potwierdziły, że szczęście jest tak naprawdę zależne od psychologii. I w tym momencie autor mnie sobie zjednał. Przedstawiam poniżej 4 reguły, na których wszystko się opiera. Sami zobaczcie, że nie jest to żadne czary-mary poprzedzone przesądami. Jest w tym dużo racjonalności. Książka zawiera udowodnienie poniższych tez, przykłady z życia wzięte i propozycję ćwiczeń zmieniających np. nasze podejście do danej przykrej sytuacji lub proponuje jak można stać się bardziej otwartą osobą itp.

Podam teraz prosty przykład słuszności jednej z tez, która mówi, że „szczęściarze budują i utrzymują potężną sieć szczęścia”. O co w tym właściwie chodzi? Ano sprawa jest całkiem prosta. Kiedy jesteśmy otwarci na innych, nawiązujemy wiele nowych relacji, zwiększamy tym samym prawdopodobieństwo tego, że spotka nas coś dobrego. Podobno średnio człowiek jest z 300 osobami na „ty”. Kiedy poszukujesz nowej pracy i powiesz o tym swojemu koledze, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że on nie będzie w stanie Ci pomóc. Ale dzięki niemu zyskujesz kontakt z 300 innymi osobami i tym samym zwiększają się szanse, że Twój przyjaciel zna kogoś, kto aktualnie potrzebuje nowego pracownika. Powyższe wyjaśnienie jest oczywiste, prawda? Dlatego jeżeli znamy 300 osób, mamy większą szansę na znalezienie partnera niż osoba zamknięta w sobie, spędzająca soboty w domu i mająca zaledwie 100 znajomych. Żadne hokus-pokus, za to zwykłe prawo prawdopodobieństwa :-)

Udało mi się odkryć tajemnicę szczęścia. Okazało się, że nie jest ono żadną magiczną zdolnością ani darem od bogów. Tak naprawdę jest to stan umysłu, sposób myślenia i zachowania. Ludzie nie rodzą się szczęściarzami czy pechowcami, ale tworzą szczęście i pecha przez swoje myśli, uczucia i działania. Prawdziwą rewelacją jest to, że sekret szczęśliwego życia da się wyjaśnić za pomocą czterech prostych psychologicznych praw.”*

Cztery prawa szczęścia i dwanaście reguł szczęścia

I Prawo Szczęścia:
Wykorzystuj przypadkowe okazje jak najlepiej.
Szczęściarze tworzą, zauważają i wykorzystują przypadkowe okazje.

Reguły:
1. Szczęściarze budują i utrzymują potężną sieć szczęścia.
2. Szczęściarze podchodzą do życia na luzie.
3. Szczęściarze są otwarci na nowe doświadczenia.

II Prawo Szczęścia:
Słuchaj swojej intuicji.
Szczęściarze podejmują trafne decyzje, słuchając swojej intuicji i przeczuć.

Reguły:
1. Szczęściarze słuchają swojego wewnętrznego głosu.
2. Szczęściarze wzmacniają swoją intuicję.

III Prawo Szczęścia:
Spodziewaj się najlepszego.
Oczekiwania wobec przyszłości pozwalają szczęściarzom spełniać marzenia i realizować ambicje.

Reguły:
1. Szczęściarze wierzą, że los zawsze będzie im sprzyjał.
2. Szczęściarze dążą do celu, nawet jeśli szanse na sukces są niewielkie, i nie poddają się w obliczu porażki.
3. Szczęściarze spodziewają się udanych stosunków z innymi.

IV Prawo Szczęścia:
Zamień swojego pecha w szczęście.
Szczęściarze potrafią przekształcić swojego pecha w szczęście.

Reguły:
1. Szczęściarze zawsze widzą pozytywną stronę swojego pecha.
2. Szczęściarze wierzą, że wszelkie pechowe wydarzenia w przyszłości wyjdą im na dobre.
3. Szczęściarze nie rozpamiętują swojego pecha.
4. Szczęściarze podejmują konstruktywne działania, aby zapobiec niepowodzeniom w przyszłości.

„(…) szczęściarze nie rodzą się szczęściarzami, a ich sukcesy nie są darem bogów. Tak naprawdę, nie zdając sobie z tego sprawy, szczęściarze wytworzyli sposób myślenia, który pozwala im osiągać sukcesy i satysfakcję z życia. Czasem stosują te techniki tak skutecznie, że wydaje się, jakby to sam los wyznaczył ich do lepszego życia. Ale szczęściarze są takimi samymi ludźmi jak wszyscy. Są tacy sami jak ty (…) wystarczy tylko odrobina wysiłku.”*

Polecam przeczytać tą książkę w ramach poszerzenia horyzontów i by móc się przekonać, że to naprawdę my i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to, co zrobimy z tym, co nas spotyka. Czy potraktujemy to jako karę, zły los, pech, czy jako przestrogę, opatrzność, szczęście…?

„Wystarczy tylko, abyś szczerze pragnął się zmienić i spojrzeć na życie w zupełnie nowy sposób. Twoja przyszłość nie jest wykuta w kamieniu. Nie urodziłeś się wyposażony w określony „przydział” szczęścia. Możesz się zmienić. Możesz sam tworzyć okazje i sprawić, że częściej będziesz się znajdować we właściwym miejscu i czasie. Jeśli chodzi o szczęście, przyszłość leży w twoich rękach. I zaczyna się właśnie teraz.”*

* wszystkie powyższe cytaty pochodzą z książki pt. „Kod szczęścia” Richard Wiseman.

11 komentarzy:

  1. Wszystko, co tutaj jest napisane, to szczera prawda :)
    Odkryłam swoje szczęście w sobie, zmieniając swój światopogląd nauczyłam się być mega szczęśliwą osobą. Każdy sam musi odnaleźć tą radosną iskierkę w swojej duszy - trzeba chcieć i tyle :)
    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawa to zmiana sposobu myślenia :-) A potem wszystko staje się możliwe, drzwi się otwierają, szanse spadaja z nieba, a nam nie pozostaje nic innego jak się z tego cieszyć :-) Dziękuję!

      Usuń
  2. ishowyouaparadise.blogspot.com08 września, 2013

    Kochana, teraz już mogę Cię zaobserwować, zadziałało :)
    Czekam z niecierpliwością na nowy wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Bardzo się cieszę i dziękuję za pomoc w naprawieniu "małego defektu". I jak tu się nie cieszyć? :-) A kolejny post już nie długo - postaram się w poniedziałek, najpóźniej we wtorek.

      Usuń
  3. Od niedawna zastanawiam się nad kupnem tej pozycji. Przekonałaś mnie :) Będzie w sam raz na urlop :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę, że mogłam pomóc. Niech Ci się równie dobrze czyta ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Podobno nawet szansa w wyzdrowienie , gdy np ktos choruje na jakas ciezka zapadlosc to 50 % twojego pozytywnego nastawienia, czyli trzeba wierzyd I myslec, ze bedzie dobrze....kurde, a ja bardziej pesymistka jestem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie odkryłam istnienie tego komentarza... Coś musiało się popsuć swego czasu. Masz rację, że naprawdę dużo zależy od nastawienia. Nie tylko w chorobie. Przed podjęciem jakiegokolwiek działania możesz wyjść z założenia, że się uda lub nie. A jak nie, to po co w ogóle próbować? Pesymizm sam w sobie nie jest zły, bo czyni ludzi ostrożniejszymi. Dostrzegają więcej zagrożeń i jeżeli odpowiednio wykorzystają takie podejście, mogą zdziałać naprawdę wiele. Wszystko zależy od zastosowania ;-)

      Usuń
  5. A co byś powiedziała na taką definicję szczęścia?

    (Psalm 73,28)
    "Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam w Panu, w Bogu nadzieję moją, Aby opowiadać o wszystkich dziełach twoich."

    Można wiele czytać w książkach psychologicznych na temat szczęścia, ale mają one jeden wspólny mianownik "sztuczne szczęście". Osiągnołem w zyciu wiele wspaniałych rzeczy i żadna z tych rzeczy nie dała mi szczęścia na zawsze, wręcz przeciwnie było to szczęście chwilowe. A potem musiałem szukać nowej rzeczy która by chociaż na chwilę mnie uszczęśliwiła.

    Zmieniło się to diametralnie, kiedy zaprosiłem do swojego życia Boga i zaczołem go poznawać porzez relacje. Ta chwila zapoczątkowała wieczne szczęści. I nawet choć by się waliło i paliło, to nic nie jest w stanie odebrać mi tego szczęścia życia z Bogiem.

    Szczerze mogę zarekomendować tą metodę, ponieważ od 8 lat budzę się codziennie szczęśliwy, i nie muszę wmawiać sobie wmawiać tego szczęsia.

    Pozdrawiam blogowiczów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak obszerny komentarz.
      Odpowiadając, uważam że nie ma jednej słusznej definicji szczęścia. I nie chodzi tu tylko o te małe uciechy dnia codziennego, które poprawiają nam humor. Chodzi o to permanentne szczęście. Dla wielu ludzi tak jak i dla Ciebie szczęście daje poczucie oparcia w Bogu i to jest w porządku. Ale nie możesz powiedzieć, że jeżeli ktoś jest osobą niewierzącą to jest z góry skazany na smutek.

      Osobiście nie warunkuję szczęścia od ilości posiadanych rzeczy lub osiągniętych sukcesów. Dla mnie szczęście oznacza pewne specyficzne podejście do życia. Nastawienie, które sprawia że trudności okazują się wyzwaniami. To wiara w siebie, w swoje możliwości i rozwój własnego potencjału.

      Książki psychologiczne bywają lepsze i gorsze. Na tym blogu prezentowałam już książki z obu kategorii i wydaje mi się, że bazując na tych lepszych i wyciągając z nich to, co konkretnie odnosi się do Twojej osoby można dać sobie szansę na szczęście. Ale nie mówimy tu o tym jak zminimalizować tydzień pracy do 4h a przez resztę czasu być szczęśliwym. Tylko o tym, by czasem przystanąć i chwilę się zastanowić nad tym, co się przeczytało. Bo zazwyczaj to właśnie proste zdania ukryte w tych poradnikach czynią największe zmiany w naszym życiu. Poza tym szczęście to chyba akurat taki temat, że każdy ma jego inne wyobrażenie.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...