sobota, 11 października 2014

Październik vs. Ja (1:0)


Zaczął się październik. Już jakiś czas temu – tak, wiem o tym. Czekałam na ten miesiąc od kilku tygodni – spodziewałam się zmian. Ale nie takich. Bo od początku miesiąca nic nie idzie po mojej myśli. 
 
Po pierwsze, trzeci rok studiów miał być najlżejszy z dotychczasowych (zgodnie z tym, co słyszałam od znajomych). Tymczasem na chwilę obecną mam w planach 6 prezentacji i 3 projekty semestralne. Przy czym jedną prezentację mam już za sobą, więc jeszcze tylko 5. I pomyśleć, że w poprzednim semestrze uważałam, że same 5 prezentacji to dużo…
Po drugie mam trzeciego promotora. Moje naiwne oczekiwania co do pisania pracy licencjackiej w tym semestrze, spotkały się z twardą rzeczywistością. Obecny promotor nie ukrywa, że „opieka” nad naszą grupą wyjątkowo jest mu nie na rękę. Właściwie to chyba nie pomyliłabym się zbytnio, stawiając tezę, że ucieszy go każde „przesunięcie obrony w czasie”. Narzucił nam kosmiczne terminy realizacji poszczególnych etapów pracy, które skwitował stwierdzeniem, że jeżeli my nie wywiążemy się z terminów – on również nie będzie się ich trzymał… Brzmi zachęcająco, prawda?
Po trzecie, doczekałam się rozmowy kwalifikacyjnej, ale niestety z marnym skutkiem – wciąż nie pracuję. Kiedy roznosiłam CV, nie znałam jeszcze swojego planu zajęć. Teraz, patrząc z dosyć krótkiej perspektywy czasu, cieszę się, że jednak tej pracy nie otrzymałam. Przy aktualnym, dosyć nietajnie ułożonym planie, ilości projektów, nowych wymagań promotora i wolontariatu, myślę, że w którymś momencie zwyczajnie bym się poddała… Ktoś, lepiej ode mnie, wiedział, że jeszcze nie przyszedł czas na zdobywanie doświadczeń zawodowych. Zgodziłam się z nim ;)
Po czwarte, mój pogląd na wolontariat został zmieniony. I to w mało fajny sposób. Może następnym razem na ten temat napiszę coś więcej, gdy te „świeże”, złe emocje mnie opuszczą i przejdę w tryb bardziej rzeczowy.

Kiedy żaliłam się na pierwsze dwa powody, usłyszałam, że takie są po prostu studia. I była w tym nutka spokoju – skoro takie są, to kim jestem ja, by je zmieniać? A jednak był taki moment, kiedy E. nie zważając na moje marudzenie dała mi temat do prezentacji (uznając widocznie, że studia to studia, wiec po co narzekać?), a P. dziwiło się dlaczego ten promotor mnie martwi. Bo kto jak kto, ale Ty to napiszesz!
Jedna, druga, trzecia opinia i zaczęłam brać się w garść.

Skoro nie mam na coś wpływu, to co mogę z tym zrobić?
Odpowiedź znalazłam pośrednio dzięki temu filmikowi:

Jest w nim kilka ważnych zdań. Na mnie największe wrażenie zrobiło to:
„Doświadczenie jest czymś, co dostajesz,
kiedy nie dostajesz tego, czego chcesz.”
 
Zaczęłam myśleć o moim doświadczeniu w kontekście przyszłościowym. Czego może mnie nauczyć obecna sytuacja? Do tego ktoś ostatnio trafił na mój stary wpis z pierwszej połowy tego roku, w którym pisałam o rzucaniu sobie wyzwań jako sposobu na ciekawsze życie. To mi o czymś przypomniało. I w pewnym momencie wszystkie „klapki” w mojej głowie zaskoczyły.

Tak jak wszędzie w życiu jest czas marudzenia i czas działania. Czas buntu i czas szukania kreatywnych rozwiązań. Czas skupiania się na rzeczach złych i na rzeczach dobrych.

Wiem, że gdy robię coś, do czego nie mam przekonania, zajmuje mi to wieki. Jeżeli zmienię sposób myślenia, realizacja zajmie mi znacznie mniej czasu. Nie mogę wprawdzie przejść z trybu „wkurzanie się” na akceptację, bo to nie leży w mojej naturze. Tak samo jak obłuda. Ale znalazłam wyjście pośrednie. Mój ostatni rok na studiach licencjackich będzie wyzwaniem. Jest coraz więcej rzeczy, które mnie denerwują. Jednocześnie jestem w 2/3 drogi i nie widzę sensu w porzucaniu studiów. Widzę za to sens w delikatnym zagryzieniu zębów, zminimalizowaniu myśli o studiowaniu do minimum i skupieniu się na innych sferach życia. Czy żyję nadzieją? Mam nadzieję, że nie. To nie będzie stracony rok. Będzie inny niż się spodziewałam. I nie pozostaje mi nic innego, jak uczynienie go ciekawym, bo przecież o to chodzi w życiu – by było ciekawe ;-) 
Parę cytatów z filmiku – każdy świetnie nadaje się do mojej obecnej sytuacji:
Nie możesz zmienić przeszłości, ale masz wpływ na przyszłość.”
„Nie bój się dużego kroku. Nie pokonasz przepaści dwoma małymi.”
„Poświęcaj tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę innych.”
„Nie liczy się to, co masz, ale co robisz z tym, co masz.”
„…bo sukces… to robienie mierzalnych postępów w rozsądnym czasie.”

PS. Październik niedawno się rozpoczął. Może zdążę jeszcze z nim wygrać?

6 komentarzy:

  1. druga część notki i ostatnie zdanie podbudowały mnie i natchnęły optymistycznie :) a jaki masz temat licencjata? za rok będę na tym samym etapie co Ty i szczerze mówiąc, chciałabym bardzo być już na Twoim miejscu i wiedzieć, że to dwa, a nie cztery ostatnie semestry :D ale tak jak mówisz, zamiast rozpaczać nad tym, gdzie się jest i co się robi, może trzeba się wziąć w garść i robić coś... "ciekawego" :P
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, ostatnio u mnie wszystko idzie "pod górkę" i chociaż zawzięcie walczę o mój optymizm, to na razie jeszcze przegrywam. Ale liczę, że los w najbliższym czasie się odmieni i nie tylko połowa notki będzie podbudowująca, a cała ;-)
      Temat licencjata to: determinanty zachowań nabywczych na rynku nieruchomości. A swoimi 4 semestrami się nie przejmuj, bo to niesamowicie szybko leci...

      Usuń
  2. Naprawdę udało Ci się mnie trochę podnieść na duchu, dziękuję :D Mam nadzieję, że u Ciebie się wszystko ułoży. I ja wierzę, że wszystko uda Ci się na te studia przygotować. Może to być trudne przy takim nawale zajęć, ale wierzę, że Ci się uda! Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wiarę! Bardzo się przyda ;-)

      Usuń
  3. Kto jak kto, ale ty na pewno wygrasz z październikiem i zobaczysz wszystko się ułoży jak najlepiej ;)
    Cytaty świetne, doświadczenia też są nam potrzebne bez nich nasze życie byłoby zbyt puste i pewnie szybko by nam się znudziło. Oby na studiach szło Ci jak najlepiej, zobaczysz ze wszystkim sobie poradzisz :) Wierzę w Ciebie ;*

    A co do pracy to dobrze, że umiesz dostrzegać plusy każdej sytuacji. To jest naprawdę bardzo przydatne w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się uczę szukać tych plusów, bo mam wewnętrzne przekonanie, że wszystko dzieje się po coś ;-)
      Dzięki za dobre słowa!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...